|
Start Artykuły poradnikowe Artykuły poradnikowe
|
22.02.2012. |
Dobre rady w niełatwych czasachWejście Polski w fazę spowolnienia gospodarczego, koniec inwestycji związanych z Euro 2012 czy spadek polskiego eksportu prowadzący do redukcji zatrudnień – to tylko niektóre elementy, które wpłyną na wzrost bezrobocia w Polsce w najbliższych miesiącach. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) doradzają jak przygotować się finansowo na niestabilne czasy i nieprzewidziane sytuacje, takie jak utrata pracy.
Gdy spada eksport, to bezrobocie wzrasta
Dla wielu analityków prognozy dla polskiej gospodarki na najbliższy rok pozostają co najmniej dwuznaczne. Gospodarka naszego kraju wchodzi w fazę spowolnienia, chociaż Polsce nie grozi recesja. Wiele zależy od popadającej w stagnację Europy, do której Polska eksportuje dużo towarów, co z kolei stanowi ważny motor, który napędza zatrudnienie w sektorze produkcyjnym. Ważnym czynnikiem będzie też wygasanie impulsu inwestycyjnego związanego z Euro 2012. Według dr Bogusława Półtoraka (Bankier.pl i Związek Firm Doradztwa Finansowego) elementy te wpłyną na obniżenie się wielkości produkcji i wzrost bezrobocia. Odpowiedzią na gorszą koniunkturę będzie wzrost bezrobocia rejestrowanego. Na koniec grudnia 2011 roku według danych Głównego Urzędu Statystycznego w polskich urzędach pracy zarejestrowanych było 1 mln 983 tys. osób (w stosunku do listopada przybyło 68,1 tys.). Według danych GUS stopa bezrobocia w Polsce w ubiegłym roku wyniosła 12,5%. Eksperci tej instytucji prognozują, że w przeciągu najbliższych miesięcy ma ono wzrosnąć o 0,7% i osiągnąć poziom 13,2%.
Zdaniem dr Półtoraka trudniejsze warunki gospodarcze mogą mieć wpływ na pogarszanie możliwości dochodowych Polaków. - Wolniejsze tempo wzrostu gospodarki przekłada się zazwyczaj na spadek zarobków. Dodatkowo uszczuplone portfele to także wynik podniesionej w lutym składki rentowej, do płacenia której zobowiązani są pracodawcy, gdyż ogranicza ona potencjalny budżet wzrostu płac. Chcąc zachować płynność finansową, nie likwidując przy tym etatów, zatrudniający będą zwiększali presję na utrzymanie lub zmniejszanie wynagrodzeń swoich pracowników – stwierdza dr Bogusław Półtorak (ZFDF).
Dobre rady
Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego doradzają przygotowanie się na to, co może czekać nasze finanse w najbliższych kilku miesiącach. W tym celu udzielają sześciu wskazówek na nadchodzące trudne czasy.
1. Nie licz na innych, licz na siebie
Sam zatroszcz się o swoje finanse. W trudnych sytuacjach wiele osób ma w zwyczaju zwracać się o pomoc do innych. Jednak gdy problem spowolnienia gospodarczego i jego następstw dotyka cały kraj, szczególnie aktualne staje się powodzenie „umiesz liczyć, licz na siebie”. Zadbaj zawczasu o swoje pieniądze i przygotuj finansową „poduszkę bezpieczeństwa”, abyś w razie problemów mógł sam dać sobie z nimi rade.
2. Ogranicz swoje wydatki do tych naprawdę koniecznych
Zrezygnuj ze zbędnych wydatków. Na początku każdego miesiąca stwórz listę podstawowych opłat, jakich musisz dokonać. Swoje pieniądze w pierwszej kolejności przeznacz na spłacanie pozycji z tej listy. Dzięki takiemu rozplanowaniu zyskasz spokój, że wszystkie główne należności zostaną pokryte i nie grożą ci żadne konsekwencje, np. z tytułu nieopłaconych rachunków za prąd.
3. Każdy wydatek przemyśl trzy razy
W niespokojnym okresie szczególnie ważne staje się, aby każdy zakup był dokładnie przemyślany. Kupując produkty przeanalizuj oferty konkurencyjnych firm. Korzystaj także z internetowych porównywarek cen. Jeśli możesz kupuj produkty tańsze (niemarkowe), o podobnej jakości. Rozważ nabywanie dóbr za pomocą popularnych w Internecie zakupów grupowych, które umożliwiają skorzystanie z dużych zniżek. Nie ulegaj pokusom. Rób listy zakupów i ściśle ich przestrzegaj.
4. Zapisuj wszystkie swoje wydatki
Odnotowywanie poczynionych wydatków pomoże w ich kontrolowaniu, tak by nie zadłużyć się ponad kwotę, jaką się dysponuje na dany miesiąc. Utwórz arkusz kalkulacyjny, w który będziesz wpisywał wszystkie swoje wydatki. Na jego podstawie analizuj na co przeznaczasz najwięcej pieniędzy, z czego możesz zrezygnować lub czego kupić mniej, by odłożyć drobne kwoty.
5. Oszczędzaj
Z każdej wypłaty staraj się odłożyć stałą kwotę, stanowiącą określoną procentowo część twojego wynagrodzenia. Może to być np. 5% pensji, które, regularnie odkładane, po pewnym czasie będzie stanowić dość pokaźną sumę pieniędzy. Jeśli niespodziewanie otrzymasz dodatkowe środki, na przykład w postaci premii, nie wydawaj ich. Zasil nimi pulę swoich oszczędności.
Tak zgromadzone oszczędności powinny pozwolić utrzymać się (np. bez obaw, że nie zapłacisz podstawowych rachunków) przez pewien czas, w sytuacji utraty pracy i szukania nowej lub pokryć nagłe, niespodziewane wydatki, przykładowo w przypadku choroby.
6. Bądź finansowo pragmatyczny
Jeśli zmienisz bądź ograniczysz niektóre swoje przyzwyczajenia, uda ci się zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych rocznie:
- Gotuj sam w domu, zamiast „stołować” się na mieście
- Proste naprawy wykonuj sam zamiast wzywać fachowców (internetowe fora służą poradami w niemalże każdej dziedzinie)
- Jeśli większość dnia spędzasz poza domem zrezygnuj z kablówki na rzecz podstawowego i tańszego pakietu.
- Postaraj się zużywać mniej wody, gazu i prądu.
- Przesiądź się z samochodu do komunikacji miejskiej bądź na rower.
- Ogranicz palenie tytoniu.
- Zastanów się czy potrzebujesz dwóch telefonów. Może warto zrezygnować ze stacjonarnego na rzecz komórkowego bądź odwrotnie lub zmienić abonament na bardziej korzystny?
Przestrzeganie tych podstawowych rad pozwoli odłożyć pewien kapitał na czarną godzinę, a przede wszystkim da poczucie bezpieczeństwa i pozwoli bezstresowo zmierzyć się z tym, co może nas spotkać i wpłynąć znacząco na pogorszenie się naszej zdolności finansowej .
Eksperci ZFDF zachęcają jednak, by odkładać pieniądze zawsze i tworzyć swoisty „fundusz awaryjny” bez względu na to, czy obecnie trwają lata tłuste czy chude, gdyż środki z oszczędności mogą przydać się w każdym momencie życia.
|
|
|
08.02.2012. |
Decyzja neutralna dla kredytobiorców Rada Polityki Pieniężnej postanowiła w lutym ponownie utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie, co w pełni pokryło się z szerokimi oczekiwanymi rynku. Główna stopa - referencyjna - nadal więc będzie wynosić 4,5%. Nie jest to zaskoczeniem, bo z jednej strony inflacja i oczekiwania inflacyjne pozostają wysokie, a z drugiej wszystkie prognozy wskazują też na to, że w bieżącym roku wzrost PKB wyhamuje. Pomimo lepszych ostatnio informacji, w odniesieniu nie tylko do kondycji gospodarki polskiej, ale i całej globalnej ekonomii, nadal jest wiele znaków zapytania. To samo dotyczy także ciągle sytuacji na światowych rynkach finansowych, w tym również notowań złotego.
Ostatnie kilkutygodniowe silne wzmocnienie naszej waluty jest oczywiście pozytywne i jako takie na pewno stanowi czynnik zmniejszający presję inflacyjną. Wątpliwe jest jednak to, aby ten wyraźny ruch złotego zdołał wpłynąć już dziś na zmiękczenie zaostrzonej przecież dopiero co, bo w styczniu, retoryki RPP. Wydaje się, że Rada z jakimikolwiek nowym przekazem i potem podjęciem konkretnych już działań, będzie chciała się wstrzymać przynajmniej do marca, obserwując ciągle sytuację w kraju i za granicą oraz oczekując na publikowaną już za parę tygodni najnowszą projekcję inflacji i PKB autorstwa Narodowego Banku Polskiego. Oczywiście czy taka była konkluzja zakończonego dziś dwudniowego posiedzenia, czy też nie okaże się już o godz. 16:00, kiedy to zostanie opublikowana informacja po tym spotkaniu oraz odbędzie się konferencja z udziałem przedstawicieli Rady. Co ciekawe pomimo styczniowego zaostrzenia retoryki przez Radę, rynek nadal oczekuje tego, że w 2012 r. poziom stóp procentowych spadnie, a nie wzrośnie, choć zakłada już nie dwa, ale tylko jedno 25 pkt cięcie, do którego miałoby dojść w III kwartale. Decyzja neutralna dla kredytobiorców
Środowa decyzja Rady nic nie zmienia w sytuacji kredytobiorców zadłużonych w polskiej walucie. W powyższych warunkach stawka 3-miesięcznego WIBOR-u, stanowiąca najczęstszą podstawę do wyznaczania oprocentowania kredytów w złotym, nadal będzie zapewne utrzymywać się w okolicach najwyższych od 3 lat poziomów. Po tym jak w dniu 10 stycznia sięgnęła ona dokładnie 5%, to obecnie konsoliduje się tylko nieznacznie poniżej tej bariery, na dziś dzień wynosząc 4,98%. To odczyt praktycznie identyczny, jak na koniec grudnia i stycznia, kiedy to było 4,99%. Obecnie szans na wyraźny spadek tej stawki nie ma, podobnie zresztą jak niewielkie jest ryzyko jej mocnego wzrostu. To ostatnie mogłoby się jednak znacznie zwiększyć, gdyby sytuacja na światowych rynkach znów się znacznie pogorszyła, a złoty ponownie zacząłby silnie tracić na wartości.
Marek Nienałtowski
Główny Ekonomista Dom Kredytowy Notus S.A.
Powyższe opracowanie jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinno być traktowane jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. W szczególności nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej, ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U.2005, poz. 206 nr 1715) oraz Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U.2005, Nr 183, poz. 1538 z późn. zm.). |
|
|
03.02.2012. |
Sprzeczne prognozy to dobra wróżbaPojawiające się skrajnie odmienne opinie, prognozy i przewidywania, które mają uspokoić bądź wręcz przeciwnie - przerazić uczestników rynków finansowych, kapitałowych czy nieruchomości, świadczą przede wszystkim o tym, że koniunktura gospodarcza nie tylko w ujęciu krajowym, znalazła się na rozdrożu, albo innymi słowy w punkcie bardzo bliskim istotnego przesilenia – komentuje dla portalu RynekPierwotny.com analityk Jarosław Jędrzyński.
Chyba najbardziej kontrowersyjna prognoza rynkowa, zakładająca spadek do końca roku krajowego indeksu giełdowych blue chipów (WIG20) poniżej poziomu 1 tys. punktów, a wiec dokładnie o co najmniej 60 procent, została kilka dni temu oficjalnie opublikowana przez jednego z najbardziej znanych polskich ekonomistów. Ma to mieć związek z oczekiwanym osłabieniem szeroko reprezentowanej na giełdzie branży bankowej. W poważnej opozycji do tej opinii stoi rekomendacja kupna polskich akcji wydana przez uznawany za najbardziej renomowany zespół analityczny czołowego biura maklerskiego, a także kilka zagranicznych poważnych instytucji finansowych.
Z kolei z pierwszych wypowiedzi prezesów banków, komentujących ubiegłoroczne wyniki branży wynika, że po dobrym roku 2011-tym obecny rok będzie dużo lepszy. Co więcej, prezes zarządu BZ WBK zapewnia, że jego bank osiągnie dwucyfrowy wynik procentowego wzrostu dynamiki kredytów hipotecznych. Tego typu prognoza zupełnie nie koresponduje z powszechnie utrwaloną już opinią o 20-30 procentowym tegorocznym regresie w tej dziedzinie działalności bankowej.
Jak zwykle bardzo ciekawie sytuacja wygląda na rynku nieruchomości. Giełdowi deweloperzy od kilku tygodni systematycznie poprawiają swoje notowania, a branżowy indeks WIG-DEWELOPERZY zyskał już od grudniowego dołka okrągłe 20%. Co więcej, zarysowująca się na wykresie tego wskaźnika formacja jednoznacznie sugeruje akumulację akcji producentów mieszkań, co może być zapowiedzią definitywnego przesilenia koniunktury, odwrócenia tendencji spadkowej i powrotu do długoterminowych wzrostów. Tymczasem pesymizm w komentarzach opisujących sytuację w rodzimej mieszkaniówce niemal z dnia na dzień ulega widocznemu nasileniu. Mówi się już o redukcji zatrudnienia lub obniżkach płac w firmach deweloperskich, a także o „ciężkich czasach” jakie raczej na dłużej dla nich nastały. Co więcej, w odpowiedzi na słabnący popyt na mieszkania, zanik sprzedaży i topniejące ceny, deweloperzy mają do wiosny wprowadzić setki nowych inwestycji, dla uniknięcia wczesnego „zderzenia” z wymogami nowej ustawy deweloperskiej. Jeżeli wierzyć takiemu scenariuszowi, jej wejście w życie ostatecznie pogrąży na długi okres całą branżę, a wymuszona przed końcem kwietnia ogromna podaż spowoduje spadek cen mieszkań w okolice progu rentowności.
Dość nieoczekiwane ostatnio umocnienie złotego zaczyna przekraczać swym zasięgiem normę przewidzianą dla krótkoterminowej korekty i zapowiada wzrost zainteresowania polskim rynkiem przez kapitał zagraniczny. Spadek ryzyka operacyjnego związanego z ewentualnym silnym osłabieniem złotego zwłaszcza w odniesieniu do franka szwajcarskiego znacznie poprawiłby komfort pracy bankowych analityków kredytowych, co natychmiast przełożyłoby się na wzrost wolumenu nowych kredytów hipotecznych, który ostro wyhamował z początkiem roku. Natomiast oczekiwany przez okrągły milion polskich rodzin istotny spadek wysokości rat walutowych kredytów hipotecznych to wiadomość, której pozytywna wymowa jest oczywista.
Przykłady braku konsensusu przy próbach przewidywania przyszłości rynków nie są niczym nadzwyczajnym. Zastanawiająca jest jednak obecna skala i wymiar tego zjawiska. Pewne jest jednak to, że teorie, które są powtarzane powszechnie i przez „wszystkich”, przez co wydają się oczywiste, mają zazwyczaj poważny problem ze swoją realizacją. Najlepiej potwierdzają to doświadczenia rodzimego rynku nieruchomości z okresu boomu – podsumowuje Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.com.
|
|
|
01.02.2012. |
Bankowe oferty dla zamożnychBrak konieczności stania w długich kolejkach do bankowego okienka w zatłoczonych poczekalniach, indywidualnie przydzielony pracownik banku, który zna swojego klienta z imienia i nazwiska, concierge organizujący wakacje, czarna karta kredytowa w kieszeni – komu banki oferują takie udogodnienia?
Banki do swoich wyjątkowych klientów o ponadprzeciętnych dochodach i aktywach kierują specjalne usługi typu personal banking, private banking oraz wealth managment. Są to oferty przeznaczone dla osób, które spełniają określone warunki odnośnie wielkości dochodów, ale nie mają jednego, stałego kryterium, które by umożliwiało korzystanie z takich określonych usług dla bogatych. Każdy z banków indywidualnie ustala „progi wejścia”, które niejednokrotnie są rozbieżne w ofertach różnych placówek.
Wyjątkowy klient VIP
Najniżej w hierarchii usług dla zamożnych stoi personal banking (bankowość osobista). W terminologii niektórych banków osoby korzystające z nich nazywane są „klientami VIP”. Takiemu klientowi przydzielany jest specjalny doradca, który pomaga załatwiać wszelkie sprawy w banku. Przyjmowany jest on w specjalnych pomieszczeniach bez konieczności wyczekiwania w kolejce do bankowego okienka. Taki klient może negocjować cenę kredytu i wysokość oprocentowania lokat bankowych. Ma też dostęp do bardziej prestiżowych kart kredytowych, co jest możliwe dzięki wyższym niż przeciętne zarobkom. Niezbędny minimalny dochód. by móc skorzystać z takich usług wynosi co najmniej 10 tys. zł miesięczni.
Według Macieja Kossowskiego, eksperta Wealth Solutions i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF), tak naprawdę tego typu usługi nie różnią się zbytnio od tych skierowanych do klienta masowego. Dają jednak poczucie wyjątkowości i indywidualnego podejścia banku do klienta.
Konta szyte na miarę
Usługi typu personal są tylko namiastką tego z czym mogą się spotkać klienci private bankingu (bankowości prywatnej). Dla elitarnej grupy klientów tworzy się produkty „szyte na miarę”, tzn. dostosowane do indywidualnych warunków, możliwości i preferencji każdego klienta, np. specjalne fundusze inwestycyjne.
Klientom z tego segmentu przydziela się przede wszystkim prywatnego doradcę, który może spotkać się z nimi w każdym miejscu, w którym sobie zażyczą i o każdej porze. Taki doradca to swoisty reprezentant klienta w banku, który nie tylko będzie pomagał w rozwiązywaniu różnych problemów, ale także aktywnie zadba o jego interesy, sam będzie śledził sytuację na rynku i inicjował spotkania, gdy będzie miał jakieś propozycje ważne dla inwestycji swojego „podopiecznego”. Jednak jak zaznacza Maciej Kossowski (Wealth Solutions, ZFDF) trzeba zdawać sobie sprawę, że doradztwo w ramach private-bankingu zazwyczaj będzie się ograniczać do oferty jednej instytucji.
Klienci private bankingu, oprócz negocjacji ceny kredytu czy wysokości oprocentowania lokat, mogą też pertraktować np. wysokość limitów kredytowych czy kursy walut. Często bywają oni także zwolnieni z różnych opłat, m.in. przy wypłacaniu pieniędzy z bankomatów za granicą. By móc skorzystać z takich usług trzeba zarabiać średnio 20 tyś zł lub mieć na koncie zdeponowane aktywa o wartości nie mniejszej niż 500 tyś PLN.
Jednak najwyższą półką pośród bankowych usług dla bogatych jest wealth managment, co tłumaczyć można jako zarządzanie bogactwem. Dostępne są one dla osób, których majątek przekracza kilka milionów złotych. Oprócz usług dostępnych na niższych poziomach (personal czy wealth bankingu), klienci z przedziału wealth managment mogą korzystać m.in. z pomocy specjalistów do spraw inwestycyjnych, podatkowych, prawnych czy nietypowych form inwestowania, np. w sztukę czy nieruchomości.
Czarne złoto
Klienci bankowi z segmentu private banking i wealth managment w transakcjach bezgotówkowych nie posługują się już złotymi czy platynowymi kartami kredytowymi. W ostatnich latach posiadaczami takich kart stało się wiele osób w Polsce. Obecnie najbardziej prestiżowe są te koloru czarnego. Takie karty maja bardzo wysokie limity kredytowe, które sięgają nawet miliona złotych. Posiadacze takich kart objęci są bogatym pakietem różnego rodzaju ubezpieczeń, np. zdrowotnymi, które pokrywają m.in. koszty leczenia za granicą do wysokości 1 mln euro…
Na posiadaczy czarnych kart płatniczych czeka wiele programów zniżkowych w hotelach, obiektach gastronomicznych czy luksusowych sklepach, a także możliwość skorzystania z VIP-owskich saloników na lotniskach. Bardzo ciekawym dodatkiem do takich kart jest też usługa typu consierge. W jej ramach klienci bankowi mogą zwrócić się z różnymi prośbami do specjalnych pracowników banków. Tacy konsultanci pomogą w załatwieniu od prostych, codziennych spraw, po wydanie pieniędzy na najbardziej wyszukane formy spędzania wolnego czasu. Będą oni zatem pomocni m.in. w wybraniu ciekawej oferty wakacyjnej, zamówieniu stolika w restauracji, kupieniu biletu na koncert ulubionego artysty czy sprowadzeniu najnowszej kreacji znanego projektanta z odległej stolicy mody.
Wyjątkowość kosztuje
Wyżej wymienionych usług klienci nie dostają jednak za darmo. Korzystanie z nich wiąże się często z ponoszeniem dodatkowych opłat (np. możliwość korzystania z czarnej karty kredytowej, w zależności od banku może kosztować ok. 1000 zł rocznie). Jednak ci najlepsi klienci mogą negocjować wysokość opłat za korzystanie z dodatkowych usług lub nawet możliwość ich zniesienia. Konieczność ponoszenia dodatkowych opłat sprawia, że dla tych mniej zamożnych klientów tego typu usługi stają się nieopłacalne.
Maciej Kossowski, ekspert Wealth Solutions i ZFDF, radzijednak, aby przed podjęciem decyzji o wyborze takich usług sprawdzić, czy oferta dla VIP-ów jest cenowo korzystniejsza niż ta standardowa. - Niektóre banki oferują bardzo atrakcyjne kredyty konsumpcyjne osobom o wysokich zarobkach, gdyż wychodzą z założenia, że klient zarabiający np. 15 czy 20 tys. zł miesięcznie jest po pierwsze bardziej wiarygodny, a po drugie jest na tyle cennym nabytkiem, że warto „zaryzykować” i udzielić mu taniego kredytu, bez zbędnych formalności. Warto z takich okoliczności korzystać, oczywiście jeśli szuka się kredytu i spełnia bankowe kryteria – stwierdza Kossowski.
|
|
|
30.01.2012. |
Korekta ostatnich zwyżekPo ubiegłym, kolejnym już wyśmienitym dla polskich aktywów tygodniu handlu, początek tego nowego upływa pod hasłem korekty tego bardzo silnego ruchu. Inwestorzy operujący na naszym rynku, podobnie zresztą jak ci za granicą postanowili nieco skrócić swoje zaangażowanie w bardziej ryzykowne instrumenty, z pewnym niepokojem oczekując na wynik dzisiejszego szczytu przywódców Unii Europejskiej - rozpoczyna się on o godz. 15:00 w Brukseli - tym bardziej, że tapecie debaty znajdzie się kilka kluczowych kwestii, tylko na pozór prostych i bliskich rozwiązania.
Pierwszą z nich jest ta dotycząca pomocy dla Grecji. W sobotę przedstawiciele tego kraju oraz prywatni pożyczkodawcy poinformowali, że porozumienie pomiędzy nimi powinno być zawarte w najbliższych dniach, jako, że wierzyciele Hellady skłonni są zaaprobować większy niż ostatnio poziom strat na długu. Pytanie tylko, czy rzeczywiście się to uda, czy też konieczny będzie jednak udział w tym procesie sektora publicznego, na co zgody przecież nie ma, w tym także w ECB.
Druga sprawa dotyczy zatwierdzenia statutu Europejskiego Mechanizmy Stabilizacyjnego, czyli startującego w lipcu stałego już, a nie czasowego jak obecnie w przypadku EFSM funduszu pomocowego. Jak dotąd apele z wiele stron o zwiększenie siły jego rażenia, także np. poprzez połączenie go z EFSM-em lub też równoległe działanie tych obu mechanizmów, napotykają na opór ze strony Niemiec, a bez ich zgody szans na to nie ma. Trzecim tematem obrad będzie zakończenie ustaleń dotyczących paktu fiskalnego, zakładającego złotą regułę wydatkową (deficyt strukturalny nie może przekraczać poziomu 0,5% nominalnego PKB) oraz sankcje karne dla krajów łamiących zasady. Do dogrania w tej sprawie zostało już bardzo niewiele, ale chyba nikt nie wie obecnie jak rozwiązać kwestie sporu toczonego pomiędzy Francją, a Polską.
To był kolejny fantastyczny tydzień W ubiegłych pięciu dniach handlu wartość naszej waluty oraz notowania indeksów na warszawskim parkiecie ponownie poszły w górę. W przypadku złotego, był to już 3-ci z rzędu tydzień jego aprecjacji, a 4-ty w przypadku głównych wskaźników GPW. Procentowa skala zwyżki była nadal bardzo silna, choć już mniejsza od tej poprzedniej. W dniach 20-27 stycznia kurs EUR/PLN spadł o 1,99% do 4,2284, kurs USD/PLN zniżkował o 3,79% do 3,2103, a indeks WIG20 poszedł w górę o 2,01% do 2306,37 pkt. W piątek cena euro względem złotego spadła do najniższego poziomu od 8 września, cena amerykańskiej waluty względem naszej ostatnio tak niska była w dniu 14 listopada, a indeks WIG20 wzrósł do poziomu nieobserwowanego od 16 listopada.
Zwiększony popyt na polskie aktywa, to przede wszystkim skutek kolejnego pozytywnego tygodnia na globalnych rynkach, gdzie ceny akcji wzrosły 4-ty tydzień z rzędu, a kurs EUR/USD poszedł w górę po raz drugi z kolei. Za ponownym wzrostem apetytu na bardziej ryzykowne instrumenty stały przede wszystkim doniesienia z amerykańskiego banku centralnego, który to zapowiedział, że stopy procentowe w USA pozostaną na historycznie niskim poziomie do późnego 2014 r. oraz nie wykluczył trzeciej rudy programu luzowania ilościowego. Dla siły złotego nie bez znaczenia pozostał także fakt dalszego wzrostu oczekiwań inwestorów na to, że w najbliższych miesiącach poziom stóp procentowych w Polsce pozostanie niezmieniony, lub jak sądzą niektórzy być może nawet podniesiony. In plus działał tu także czynnik mocnych krajowych fundamentów, podkreślony publikacją GUS odnośnie 4,3% wzrostu PKB naszego kraju w całym ubiegłym roku. Ta druga kwestia w przeciwieństwie do pierwszej, to także czynnik wspierający poziom cen na GPW.
Nastroje lepsze niż ostatnio, ale gorsze od prognoz Przedstawione dziś przez Komisję Europejską dane o nastrojach gospodarczych i konsumenckich w Eurolandzie pokazały ich poprawę w styczniu, ale mniejszą od spodziewanej. Co gorsza dane za grudzień zostały skorygowane w dół. W pierwszym miesiącu bieżącego roku indeks nastrojów gospodarczych wzrósł do poziomu 93,4 pkt z 92,8 pkt po rewizji w ostatnim miesiącu ubiegłego roku, choć na rynku oczekiwano jego zwyżki do 93,8 pkt z 93,3 pkt przed korektą. W przypadku indeksu nastrojów konsumenckich było to odpowiednio: -20,7 pkt z -21,3 pkt wobec -20,6 pkt z -21,1 pkt.
W oczekiwaniu na dane z USA O godz. 14:30 napłyną doniesienia ze Stanów Zjednoczonych o dochodach i wydatkach amerykańskich konsumentów za grudzień, a także o ukształtowaniu się w ostatnim miesiącu ubiegłego roku cenowego bazowego indeksu PCE, opartego właśnie na wydatkach konsumenckich. Bieżąca sytuacja rynkowa
W poniedziałek o godz. 13:18 indeks WIG20 szedł w dół o 0,04% do 2305,39 pkt, a złoty tracił na wartości 0,53% wobec euro (kurs EUR/PLN 4,2507) i 0,95% wobec dolara (kurs USD/PLN 3,2407). W tym samym czasie paneuropejski indeks STOXX Europe 600 zniżkował o 0,72% do 253,55 pkt, a kurs EUR/USD deprecjonował o 0,77% do 1,3116.
Powyższe opracowanie jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinno być traktowane jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. W szczególności nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej, ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U.2005, poz. 206 nr 1715) oraz Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U.2005, Nr 183, poz. 1538 z późn. zm.). Dom Kredytowy NOTUS S.A. ani jego pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego opracowania.
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 9 z 20 |
|
 |
|
|